RSS
 

Uroczysko Warta

13 cze

Poniżej mapka obrazująca teren w widłach Warty i Lutyni. Na mapce droga jaką pokonałem, ale co ważniejsza zaznaczone trzy ścieżki edukacyjne, oraz inne ciekawe punkty (mapkę można powiększyć).

Do uroczyska dojeżdżam samochodem od strony Dębna, parkuje na wyznaczonym przed wałem miejscu. Obok przygotowane miejsce na piknik, lub odpoczynek. Całość zaopatrzona w ławki z daszkiem, kosze na śmieci, oraz dokładną informację jak się poruszać po terenie. Wchodzę na wał przeciwpowodziowy i ruszam w dół rzeki po ścieżce edukacyjnej. Wzdłuż trasy informacje dotyczące roślin, zwierząt, oraz terenu, który pokonujemy. Po około 500 metrach przy progu spiętrzającym wodę na Lutyni spotykam rowerzystę z Gostynia na kilkudniowym wyjeździe. Na tym odcinku Lutynia wije się przy wale, raz po raz znikając w gęstym debowo-jesionowo-grabowym lesie. Po około 700-800 metrach od mostu przy, którym zacząłem wędrówkę rzeka odsuwa się od wału chowając w gęstych zaroślach, będących mieszaniną trzcin, pokrzyw, oraz wysokich na około 120 cm roślin obsypanych fioletowymi kwiatami. Schodzę z wału w kierunku rzeki, która wąską stróżką płynie szeroką doliną z rzadka porośniętą ogromnymi wierzbami ponadgryzanymi przez bobry. Rzeka, choć wydaje się płytka, jest zasobna w ryby (w większości płotki). Drobnica uwija się nad piaszczysty dnem wygrzewając w słońcu, większe chowają się przy progach spiętrzających wodę, lub przy zwalonych pniach, pod którymi woda wyryła ogromne jamy(patrz uważnie na zdjęcia). Idąc wzdłuż brzegu doceniam spodnie, które pomimo ponad 20 stopni przezornie założyłem. Docieram do Warty, w którą Lutynia naniosła biały jęzor piasku efektownie odbijającego się od jej ciemnej toni. Kilka łyków wody i cofam się do zwalonych pni, po których przekraczam rzekę.  Ta strona jest wyżej położona, miedzy ogromnymi topolami rośnie ostra trawa, co wygląda niezwykle malowniczo. Skręcam w lewo w kierunku Warty, nad jej brzegiem robię przerwę. Po posiłku wracam w kierunku Lutyni, i dosłownie przedzieram się przez zarośla, w których miejscami pewnie mnie nie widać. Wracam w górę rzeki do kanału regulującego poziom wody w starorzeczach Kierzek i Podkowa. Na miejscu okazuje się, że  mnich regulujący ilość wody w rozlewiskach został zniszczony przez wodę. Rozmyciu uległ wał okalający zastawkę. Pomimo tego, że zastawka została zniszczona woda w dużej ilości pozostała w lesie, gdyż 50 metrów powyżej tego miejsca został usypany próg spiętrzający z kamieni, który wydaje szmer niczym górski potok. Mały minus to tabliczki informujące o pochodzeniu środków, z których finansowano prace w dorzeczu Warty. Po prostu przewróciłem się o jedną z nich, gdyż są wbite w ziemię, a mając około 50cm wysokości całkowicie chowają się w poszyciu, ale to pewnie mądrzejsi ode mnie wymyślili. Ruszam w górę kanału, który z każdym metrem tężeje, gesty las wokół prawie całkowicie zamknął dostęp słońca do podszycia, tylko w kilku miejscach rosną rzadko konwalie. Cały czas posuwając się w górę kanału przechodzę drogę biegnącą przez uroczysko. Na całej szerokości uroczyska leży niezliczona ilość powalonych drzew, jednak właśnie tu na lewo od Starorzecza Podkowa leży ich najwięcej, powalone ogromne dęby jeszcze długo będą ozdobą tego miejsca. Kilka minut później trochę na lewo od miejsca, w który kanał dochodzi do Lutyni oglądam ogromne jesiony porośnięte mchem. Po zwalonym dębie przechodzę kanał na drugą stronę, teraz z nurtem do mostu nad Lutynią. Po około 4 godzinach kończę wycieczkę, tak na oko przeszedłem około 4-5 km. Co muszę przyznać jestem zmęczony,ale zadowolony.

 
Brak komentarzy

Kategoria: Pieszo

 

Tagi: , , ,

Zostaw odpowiedź

Musisz się zalogować aby móc komentować.