RSS
 

Wycieczka rowerowa. Miłosław-Pyzdry-Żerków-Miłosław cz.2/2

28 cze

Wstaję późno, około godziny 10, gdyż zakładam, że lepiej gdzieś nie dojechać i wypocząć, niż gonić z zegarkiem w ręku. Na prawo od namiotu jakiś wędkarz zaparkował samochód, jego nigdzie nie widzę. Pogoda taka sama jak wczoraj, choć około czwartej w nocy obudził mnie dudniący o tropik deszcz. Po 10 minutach krążenia wokół namiotu szykuje śniadanie, choć szykowanie ogranicza się do otwarcia słoika z flaczkami i wrzucenia na gaz. Po 5 minutach siadam na ławce i próbuje doprawić śniadanie, ale nie bardzo to wychodzi. To chyba mój ostatni zakup produktów tej firmy. Myję naczynia i wstawiam wodę na herbatę, w miedzy czasie  zaczynam się pakować. Po 20 minutach całość mam z powrotem na rowerze i około godziny 11 ruszam w kierunku Pogorzelicy, do której mam około 1km. W Pogorzelicy zatrzymuje się na wale przeciwpowodziowym, gdyż  z tego miejsca jest najlepszy widok na kościół położony nad starorzeczem, do samego kościoła nie podjeżdżam gdyż właśnie trwa msza św. Z Pogorzelicy kieruje się w stronę Żerkowa, z dwoma przystankami w Śmiełowie i Brzóstkowie. W Śmiełowie oglądam Pałac z 1797 roku, w którym znajduje się muzeum Adama Mickiewicza. Powodem powstania tu muzeum jego imienia jest pobyt wieszcza w tym miejscu w 1931 roku. Kiedy to próbował się przedostać z zaboru pruskiego, na ziemie Królestwa Polskiego objęte powstaniem listopadowym. Dwa kilometry za Śmiełowem skręcam w lewo do Brzóstkowa i kieruje się w stronę kościoła górującego nad okolicą. Dojazd do kościoła to około 300-400 metrów ostrej wspinaczki miedzy zaparkowanymi samochodami.  Przed kościołem zbierają się ludzie, część udaje się do kościoła, inni oglądają zabawki rozłożone na straganach. Po zjeździe w dół zatrzymuje się przy pięknie odrestaurowanym pałacyku z 1781 roku, oraz przy spichlerzu obronnym 1830 roku, w nie najlepszym stanie. Po kilku chwilach ruszam w kierunku Żerkowa, zaraz za Brzóstkowem czeka mnie wspinaczka na Łysą Górę, która wznosi się na 160 mnpm. Okazuje się , że nie taki diabeł straszny, w 1/3 góry mija mnie peleton sześciu chłopaków na kolarzówkach, którzy trenując robią pętle, najpierw zjeżdżają z maksymalną prędkością w dół chowając się jeden za drugi, następnie wspinają się pod górę w tempie dla mnie nie osiągalnym. Drogę między Pogorzelicą, a Żerkowem pokonuje sprawnie, większość trasy biegnie w lesie, po dobrych, mało uczęszczanych asfaltach, a więc raj dla rowerzysty. W Żerkowie zatrzymuje się przy kościele poewangelickim, następnie przez rynek ruszam w kierunku kościoła i parku. Brama z domem stróża są jedynymi pozostałościami po pałacu Radomickich z początku XVIII wieku. Te pozostałości stanowią obecnie wejście do parku, pałac rozebrali Niemcy w latach 1942-43 rękami jeńców angielskich i robotników przymusowych, na jego miejscu powstała pływalnia. Powyżej parku na wzgórzu stoi kościół barokowy budowany razem z pałacem w XVIII wieku. Kościół jest utrzymany w świetnym stanie i góruje nad miastem, od którego jest odgrodzony murem z otworami strzelniczymi. Poniżej kościoła siadam na kilka chwil pod pomnikiem 700-lecia Żerkowa, obok którego rośnie przepiękny pusty w środku jesion. W drodze powrotnej Wartę mam zamiar przekroczyć mostem kolejowym w Orzechowie, w związku z tym kieruję się w stronę Bieździadowa, droga doprowadza mnie do nasypu kolejowego łączącego Krotoszyn z Gnieznem. Poruszam się wzdłuż nasypu polną drogą, potem krótkim odcinkiem leśnej ścieżki kończącej się domem, który kiedyś był pewnie mieszkaniem dróżnika odpowiadającego za ruch na moście, gdzie ruch zwęża się do jednego toru. Jednak nie przejeżdżam na drugą stronę, a udaję się nad rzekę i robię sobie przerwę obiadową, tym razem gulasz okazuje się jadalny i przywraca mi wiarę w produkty ulubionej firmy. Po dwóch godzinach siesty, które poświęcam na czytanie książki przekraczam most i skręcam w prawo na wał przeciwpowodziowy biegnący w stronę Orzechowa. W Orzechowie, na wysokości basenu skręcam w kierunku środka wsi, następnie w stronę Czeszewa, gdzie przed tablicą informującą o początku wsi skręcam w las, którym udaję się do Miłosławia. Dukt leśny początkowo nieciekawy, w chwili gdy zaczyna biegnąć wzdłuż torów zmienia się w piękny las, z runem gęsto porośniętym jagodami. Przy przejeździe kolejowym znajdującym się w środku lasu skręcam w lewo przez tory. Drogą tą dojeżdżam do głównego duktu łączącego Orzechowo z Miłosławiem, w kierunku którego jadę. Stąd już prosta droga do domu, gdzie jak zwykle czeka mnie najgorszy element wszystkich wyjazd, czyli rozpakowanie i porządki. Na dwudniowy wyjazd wydałem 30zł. Droga, którą pokonałem w połowie biegła asfaltami, a w połowie drogami szutrowymi. Dystans około 70km. Pozdrawiam

Zdjęcia podpisane i poukładane chronologicznie.

 
 

Tagi: , , , , , ,

Zostaw odpowiedź

Musisz się zalogować aby móc komentować.