RSS
 

Nadwarciański Park Krajobrazowy 1/2

27 lip

Mapę parku krajobrazowego można powiększyć.

W ostatni weekend przejechałem rowerem około 100km w dwa dni po terenie Nadwarciańskiego Parku Krajobrazowego. Zwiedzanie zacząłem od Pyzdr, do których dojazd zabrał mi około 50 minut, następnie szlakiem rowerowym do Ciążenia. Droga prowadzi szczytem wzniesienia, na prawo od którego rozpościera się dolina, w której znajduje się Nadwarciański Park Krajobrazowy. W dolinie pracują rolnicy przy sianokosach, to dzięki ich pracy przy koszeniu łąk teren ten nie zarasta lasem, przez co stworzono wspaniale warunki do bytowania ptaków. W Ciążeniu oglądam pałac z połowy XVIII wieku, oraz kościół parafialny z 1535 roku, który prawdę powiedziawszy poprzez szarą elewację robi przygnębiające wrażenie. Kolejny przystanek to Ląd, tu choć jest wiele do zobaczenia, to niewiele oglądam.  I to z dwóch powodów, pierwszym jest remont, drugim ślub. Pocysterski klasztor z XIV wieku obchodzę do okoła, zaglądam do środka, robię kilka zdjęć, niestety rozłożone rusztowania i przygotowania do ślubu na dużo nie pozwalają. Dla osób chcących dokładnie obejrzeć to miejsce salezjanie przy każdej pełnej godzinie (za dnia oczywiście) oprowadzają po klasztorze, tak wiec można przyjechać dosłownie w każdej chwili. Kilkaset metrów od klasztoru znajduje się dworek, w którym mieści się Ośrodek Edukacji Przyrodniczej, oraz siedziba Nadwarciańskiego Parku Krajobrazowego. Przy dworku kilku rowerzystów, oraz chmara dzieciaków wysypujących się z autobusu. W Lądku zatrzymuję się przy kościele, przy którym także trwa remont, który obejmuje murki okalające kościół, oraz nawierzchnię. Patrząc na popękane, sypiące się wieże mogę mieć tylko nadzieje, że remont obejmie także kościół. Poprzez Dolany i Ratyń docieram do Sługocin, tam skręcam w stronę Warty, i drogą szutrową dojeżdżam do promu, którym zamierzam przepłynąć rzeką. Przy promie brak ludzi, ani jakiejkolwiek informacji w jakich godzinach kursuje, po 15 minutach oczekiwania ruszam wzdłuż rzeki w kierunku Lądu, w którym mam zamiar przekroczyć Wartę. Zrujnowało to co prawda mój plan podróży, ale nieznacznie, z mojego planu wypadł Rzgów ze swoim drewniany kościołem i tak prawdę powiedziawszy nic poza tym. Drogą wzdłuż rzeki docieram do starorzecza na brzegach, którego w rzędzie rosną przepiękne topole, w cieniu których urządzam przerwę na posiłek. Po kilku minutach dosiada się do mnie miejscowy wędkarz, od którego dowiaduję się, że prom w Sługocinach pływa tylko w czasie sianokosów. Około 30minutach później ruszam dalej z biegiem rzeki, która jest porośnięta wierzbą i topolą, reszta doliny to królestwo trawy, w niżej położonych miejscach wznoszą się w górę kępy trzciny. Odmianę od tego krajobrazu stanowi Lądkowski Borek, którego białe wzgórza zachęcają do bliższego zapoznania się z tym terenem. Cała wschodnia ściana to wysoka na około 10 metrów góra piasku z rzadka porośnięta brzozami, szczyt i dalsze partie wzniesień, a także las porośnięte są sosną, na której widoczne są ślady pożaru, który miał tu miejsce. W środku lasu znajduje się dawna kwatera powstańców styczniowych,  której ja nie odnalazłem. Znalazłem za to miejsce przysięgi złożonej przez członków Polskiej Organizacji Wojskowej we wrześniu 1918 roku na wierność Ojczyźnie. Drugim miejscem gdzie wspomina się członków POW jest rynek w Zagórowie, a dokładnie pomnik umieszczony w jego centrum, gdzie wymieniona jest miedzy innymi bitwa/potyczka pod Anastazewem, w czasie której dowodził mój pradziadek. Po opuszczeniu Borku szukam dogodnego do spędzenia nocy miejsca, które znajduję na wysokości Redlowej Góry. Teraz już tylko rozłożyć namiot, przygotować ognisko, umyć się w nie za ciepłej Warcie, i już można nabierać sił przed kolejnym dniem podróży.

Zdjęcia podpisane i ułożone w kolejności chronologicznej.

 
 

Tagi: , , , , , , , ,

Zostaw odpowiedź

Musisz się zalogować aby móc komentować.